Przewlekła choroba, tymczasowa dolegliwość, mały uraz, a może zwykłe przeziębienie – to najczęstsze powody naszych odwiedzin w gabinecie lekarskim. Po krótkich oględzinach zwykle, gdy sytuacja tego oczywiście wymaga otrzymujesz „ten” zielony papierek, który usprawiedliwia Twoją nieobecność w miejscu pracy. Od dziś wyjdziesz z pustymi rękoma.

1 grudnia 2018 roku to kolejna ważna dla wszystkich lekarzy oraz specjalistów data, która przynosi nowy obowiązek – elektroniczne zwolnienia lekarskie. E-ZLA pojawiły się już w 2016 roku i od pewnego czasu cieszą się coraz to większym powodzeniem, a więc nie są dla medyków żadną nowością – przynajmniej dla większości.

Elektroniczne zwolnienia lekarskie zyskały na popularności i stały się częściej wybierane niżeli tradycyjne papierowe L4. Informatyzacja tej części formalności lekarskich pozwala na dużą oszczędność czasu, tak cennego w dziedzinie medycyny. Ponadto szybkość wysyłanych informacji oraz uproszczenie procedur to kolejne atuty stawiające e-zla w pozytywnym świetle. Wszelkie potrzebne dane, które należy wypełnić w elektronicznym zwolnieniu pobierane są zwykle automatycznie z systemu. Świetnym rozwiązaniem, z którego korzysta wciąż wzrastająca liczba lekarzy i specjalistów jest wybór oprogramowania medycznego pozwalającego na prowadzenie Elektronicznej Dokumentacji Medycznej (np. program Medfile), a przy tym również umożliwia wystawianie e-zwolnień. Wtedy proces wydania takiego dokumentu staje się błahostką.

Wprowadzenie tejże reformy cieszy również pracodawców, gdyż znacznie ułatwia im organizację pracy. L4 w formie elektronicznej trafia do ZUS oraz na profil PUE płatnika (Platformie Usług Elektronicznych ZUS),co pozwala na uzyskanie przez pracodawcę szybszej informacji na temat choroby pracownika. Aktualnie pracodawcy zatrudniający więcej niż pięć osób mają obowiązek posiadania takiego profilu. Gdy zatrudniamy mniej niż pięć osób możemy założyć profil PUE, jednak nie musimy W przypadku nieposiadania takiego profilu przez płatnika pracownik musi pobrać od lekarza wydruk elektronicznej wersji i dostarczyć do miejsca pracy.

Cały temat bardzo dobrze brzmi, jednakże czy wpłynie jakkolwiek na nagminne nadużywanie L4 pacjentów? Okazuje się, że e-ZLA nie do końca rozwiązują ten problem. Elektroniczne zwolnienia lekarskie nie posiadają wymogu podania miejsca, w którym powinien przebywać pacjent podczas niezdolności do pracy. Dodatkowo weryfikacja co do prawidłowości i słuszności wystawionych zwolnień mogą dokonać w rzeczywistości wyłącznie pracodawcy, na co, powiedzmy szczerze, nie są przygotowani.

Czy aby cyfryzacja dokumentów nie powinna iść w parze z rozwojem innych elementów systemu?